O mnie

Napisać, że jestem pszczelarzem z wieloletnim doświadczeniem i zawodowymi kwalifikacjami, to zbyt banalne, napisać o pszczelarskich korzeniach, to zbyt oczywiste, a pisanie o ilości posiadanych uli, to raczej bez znaczenia.

Więc kim jestem? Jestem prawdziwym łowcą miodu, w moich żyłach "płynie miód" a mój drugi dom to leśna pasieka. W moim przypadku praca z pszczołami to nie biznes - to pasja i styl życia, w którym rytm wyznacza przyroda, determinują go pory roku, rodzaj pracy definiuje nastój pszczół, czas pracy określa długość dnia. Żyję tak, że praca jest również przygodą. Lubię patrzeć na świat przez pryzmat pszczelarskiego kapelusza, a zapewniam, że to niebanalna perspektywa. W tym, można by rzec, tradycyjnym lub anachronicznym podejściu do życia znajduje również miejsce na pierwiastek innowacji, choćby przez dotarcie do klientów przez serwis internetowy.  

Jestem też cząstką Południowego Podlasia, "małym jej atomem" lecz bardzo silnie związanym z tą magiczną krainą. 

Daje z siebie wszystko, aby zapewnić pszczołom możliwość zbierania najlepszych nektarów, z których powstaje miód o nietuzinkowym smaku i dobroczynnych właściwościach. W każdej kropli miodu z mojej pasieki obok wspaniałego smaku sączy się ogromna pasja i niesamowite emocje. Dlaczego niesamowite? Uważam, że prawdziwym łowcom miodu w pracy towarzyszą podobne emocje jakich doświadczają himalaiści podczas wspinaczki. Może to nie przypadek, że pierwszym na świecie zdobywcą Mount Everest był Sir Edmund Hillary z zawodu, jak podają oficjalne źródła, pszczelarz, chociaż ja uważam, że łowca miodu. Tak z pozoru skrajnie różne zajęcia jak pszczelarstwo i wspinaczka wymagają dokładnie takich samych cech osobowości aby zajmować się tymi zajęciami i dostarczają właśnie tych niesamowitych emocji, których na pewno nie spotkasz w pracy "za biurkiem". 

Jestem etycznym łowcą, zarówno w stosunku do swoich pszczelich współpracowników, jak i moich Klientów. Hołduje pewnej pszczelarskiej tradycji powstałej jeszcze za dawnych polskich władców, którzy otaczali bartnictwo i ludzi zajmujących się nim opieką i przywilejami. Mianowicie bartnicy, jako ludzie zasługujący na szczególne zaufanie oraz cieszący się szacunkiem całego społeczeństwa byli zwolnieni ze zwyczajowej przysięgi przy stawaniu w sądach. Staram się tak żyć i pracować aby sprostać takim właśnie oldschoolowym, chociaż wysoko postawionym standardom.

I co najważniejsze mogę pracować właśnie dla Ciebie, wystarczy, że zrobisz zakupy w moim sklepie.                                                                                                                                              

Łowca Miodu